Nabyłam to to kiedyś, bo mi się facjatka spodobała :) ale niemal natychmiast zaczęło mnie to coś irytować, bo ani ustawić się nie dało ani nic sensownego z tym zrobić. Znowu próbowałam to to odstawić na półkę ale jak zwykle co chwilę spadało %&^*&(*&) ta część nie nadaje się do przetłumaczenia.
Po nastej próbie odstawienia postanowiłam gada zapudełkować ....... i mnie olśniło normalnie. Oto efekt mojej iluminacji
Zrobiłam sobie hybrydkę, ciałko do przeszczepu jest od jakiejś biednej baśki, chyba :) Nie bardzo wiedziałam czy ten wielki łeb da się zasadzić na ten korpus, ale podgrzałam miejsce mocowania i oto jest panna pieska pieszczotliwie zwana Marchewką :) Ciałko pewnie nie jest docelowe ale co tam na razie może być.
Odziałam Marchewkę w co było pod ręką i puściłam zwiedzać
Potem były jakieś drewniane budowle
A tu portrecik do albumu rodzinnego z pierwszych godzin życia
Tak dała mi jasno do zrozumienia, że chce wyjść
Na dworze padało, więc długo tam nie zabawiła
Wróciłyśmy do środka po pozować na tle zieleni,
- Przecież moje włosy tak dobrze się prezentują na zielonym
Fajna z niej dziewczynka :) bardzo mi się podoba moja nowa pieska.
Marchewka, prawda że do niej pasuje.
Teraz jeszcze tylko zbliżenie na to śliczne pysio
I w całej swojej okazałości
Przepraszam za skandaliczną ilość zdjęć, ale ciężko się powstrzymać :)
Koniecznie muszę nabyć jeszcze jakieś jej koleżanki bo są na prawdę fajne i rozmnożyć moje stadko :)